wtorek, 28 stycznia 2014

Konkurs

Dobra, misiaczki moje. Robię ten konkurs na współautorkę bo sama nie daję rady a nie chcę Was dalej zawodzić. Tak więc


Piszecie imagina z kim chcecie w miarę długiego. Od razu ostrzegam, że czepiam się ortografii i interpunkcji.
Macie czas do 20 lutego. 
Prace proszę wysyłać na adres wesolowska.paula@gmail.com
W tytule "Na współpracę"
I bardzo fajnie by było gdybyście podali swoje imiona, będzie mi łatwiej potem ogłosić zwycięzcę. 

Pozdrawiam i powodzenia życzę <33

sobota, 18 stycznia 2014

Małe pytanko

Tak jak można po tytule postu zauważyć chciałabym się o coś Was zapytać.

Co sądzicie o zrobieniu konkursu na współautorkę bloga?

Sama nawalam, dodaję imaginy rzadko i nie jestem z nich zadowolona. A jakby udało mi się kogoś znaleźć to blog mógłby wreszcie być fajny i interesujący.

Czekam na Wasze odpowiedzi na moje pytanie w komentarzach miśki ;)

Pozdrawiam <33

sobota, 4 stycznia 2014

The Versatile Bloger Award

Zostałam nominowana przez blog http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/. Bardzo dziękuję <33


7 faktów o mnie: 

1. Mam 20 lat. 
2. Lepiej dogaduję się z chłopakami niż z dziewczynami. 
3. Studiuję informatykę. 
4. Słucham każdego rodzaju muzyki. 
5. Uwielbiam droczyć się z moim przyjacielem. 
6. Często potrafię pomóc innym ludziom a sobie nie. 
7. Mam wspaniałych przyjaciół.

Liebster Blogger Award

Zostałam nominowana przez blog http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/. Serdecznie dziękuję ;)

Pytania od http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/:

1. ILE MASZ LAT?
1. 20.
2. Z JAKIEGO WOJEWÓDZTWA JESTEŚ?
2. Małopolskie.
3. DLACZEGO PISZESZ OPOWIADANIA.
3. To jest moja pasja, sposób na oderwanie się od rzeczywistości, problemów albo zapisanie moim snów oraz marzeń.
4. MASZ JAKIEŚ MARZENIE ZWIĄZANE Z ONE DIRECTION?
4. Tak, chciałabym poznać tych wariatów, pogadać z nimi, zdobyć autografy i ich przytulić.
5. CHCIAŁA BYŚ POJECHAĆ DO LONDYNU?
5. Tak.
6. PODOBA CI SIĘ MÓJ BLOG?
6. Tak.
7. MASZ ZWIERZĘ?
7. Tak.
8. JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY KOLOR I Z CZYM SIĘ WIĄŻE?
8. Zielony i brązowy. Zielony to nadzieja oraz kolor moich oczu. A brązowy to kolor oczu mojego przyjaciela.
9. KIM CHCESZ BYĆ W PRZYSZŁOŚCI?
9. Szczęśliwą żoną i matką :D
10. PODOBA CI SIĘ SWÓJ WYGLĄD?
10. Można powiedzieć, że tak.
11. CO BYŚ ZMIENIŁA W MOIM BLOGU?
11. Nic bym nie zmieniła, jest wspaniały.



Blogi, które nominuję:




Pytania dla nominowanych:

1. Czy Internet jest lepszy od świata rzeczywistego?
2. Jakie są trzy najważniejsze rzeczy, które dają Ci szczęście?
3. Lubisz czytać książki?
4. Masz płytę "Midnight Memories"?
5. Która piosenka z wyżej wymienionej płyty podoba Ci się najbardziej?
6. O czym marzysz?
7. Masz rodzeństwo?
8. Jaki kolor lubisz?
9. Co byś zrobiła, gdyby Twój idol/idolka/idole zapukali by do Twoich drzwi?
10. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
11. Imię Twojej pierwszej miłości?

piątek, 3 stycznia 2014

Louis



Dla: Beata Słowikowska



Louis w tym imaginie nie jest sławny



PERSPEKTYWA [T.I.]

- Co to masz? - zapytał mój kolega z roku widząc białą kopertę z moim imieniem i nazwiskiem
- Sam zobacz. - rzekłam
- Z kim pójdziesz na to wesele?
- Chyba sama. - powiedziałam i nagle wpadłam na pomysł - A może Ty pójdziesz ze mną? Tak po koleżeńsku. 
- No ale... - zaczął Louis
- Nie lubisz mnie?
- Nie o to chodzi, bardzo Cię lubię. Tylko Twoja rodzina.
- Ojciec sam mnie zachęcał żebym z Tobą poszła. - zaśmiałam się - A resztą się nie przejmuj. Idziesz ze mną, nie z nimi. Przedstawię Cię jako mojego kolegę i wszystko będzie dobrze. 
- Ok, zgadzam się. - wyszeptał
- Serio?? - zdziwiłam się
- Tak, pójdę z Tobą na to wesele.
- Dziękuję Ci bardzo. 
Cały dzień na uczelni przesiedziałam z uśmiechem na twarzy. Radość mnie rozpierała od środka. Gdy tylko wróciłam do domu zalogowałam się na Facebook'a i napisałam mojej przyjaciółce
"Louis idzie ze mną na wesele kuzyna. Zgodził się :D"
Za 10 minut pojawiła się wiadomość od [I.T.P.]
"Naprawdę?"
Odpisałam
"Tak. Sama jeszcze nie mogę w to uwierzyć."
"Bardzo się cieszę :D"
"Ja też :) Powiem mu co czuję."
"Pozostaje mi odwagi i szczęścia życzyć."
"Dziękuję :*"
Na tym zakończyła się nasza rozmowa . Powtórzyłam szybko materiał z zajęć i wzięłam się za przygotowywanie obiadu. Gdy spożywałam przyrządzony przez siebie posiłek do domu wrócili rodzice. 
- Zanim cokolwiek powiecie to ja chciałam Was poinformować, że idę z Louis'em na wesele. 
- Ale jak to? Przecież go nie znamy. - wypytywała się mama
- To jest tylko mój przyjaciel. Wiem, że go nie znacie. Ale ja jestem dorosła i będę sama decydować z kim się wybieram. 
- Dobrze, mam tylko nadzieję, że nie przyniesie nam wstydu.
- Mamo... - wkurzyłam się
- Już nic nie mówię.

PERSPEKTYWA LOUIS'A

Troszkę obawiam się tego wesela. Znam tylko [T.I.] i będę się tak czuł trochę nieswojo. Muszę jeszcze powiedzieć rodzicom o tym, że będę towarzyszył mojej koleżance z roku na ceremonii zaślubin i późniejszej zabawie. Postanowiłem zrobić to jak tylko dotrę do mieszkania. Więc gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania rzekłem
- Muszę Wam powiedzieć coś ważnego. - zacząłem - [T.I.] zaprosiła mnie na wesele swojego kuzyna, zgodziłem się. 
- Czy Wy jesteście razem? - zapytał ojciec
- Nie, to tylko moja przyjaciółka. 
- To Twoja decyzja. Pamiętaj tylko, że masz się porządnie zachowywać i o nią dbać. 
- Dobrze tato.

KILKA DNI PÓŹNIEJ

[T.I] właśnie wysłała mi sms-a
"Powiedziałeś już swoim rodzicom o weselu?"
"Tak. I nie było źle" - odpisałem 
"To dobrze. Musimy pomyśleć nad jakimś prezentem. Masz może jakiś pomysł?"
"Moi rodzice zazwyczaj kupowali komplet pościeli."
"O, fajny pomysł."
"Serio?"
"Tak. Możemy iść w tym tygodniu kupić prezent?"
"Tak wcześnie?"
"Zostało półtorej miesiąca. Wolę mieć prezent w domu niż martwić się, że jeszcze muszę go kupić."
"Rozumiem. Pasuje Ci w piątek po zajęciach?"
"Tak :)"
"No to do zobaczenia."

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ
PERSPEKTYWA [T.I.]

Prezent już kupiony. Oboje jesteśmy z niego zadowoleni. Teraz pozostał wybór lub zakup ubrań i jesteśmy gotowi. Dziś mam iść do domu Tomlinson'a aby przejrzeć jego szafę. Trzeba wybrać mu garnitur a podobno ma ich kilka. Okazało się, że to prawda. Przede mną wiszą cztery komplety ubrań i nie wiem na który się zdecydować.
- Przymierz wszystkie garnitury. Muszę zobaczyć jak w nich wyglądasz.
- No dobrze.
- Nie marudź tylko rusz ten zgrabny tyłeczek bo czekają nas jeszcze zakupy.
- Co? - zdziwił się
- Muszę kupić sukienkę i potrzebuję Twojej rady.
- Ok, idę więc się ubierać.
Po godzinie zdecydowaliśmy się na czarny, klasyczny garnitur bez żadnych wzorków. Trzeba tylko dokupić do niego krawat i mój partner będzie gotowy. Zakupimy go gdy będę poszukiwać sukienki idealnej a nie będzie do łatwe bo jestem bardzo wybredna. Po tygodniu chodzenia po sklepach kupiłam śliczną sukienkę w cytrynowym kolorze w czarnym paskiem. Wyglądam w niej bardzo ładnie.
- No to można powiedzieć, że jesteśmy gotowi.
- To fajnie. - chłopak się uśmiechnął - Ślicznie wyglądasz w tej sukience.
- Dziękuję. - i pocałowałam go w policzek - Przepraszam, poniosło mnie trochę.
- Nic się nie stało. Po prostu trochę się zdziwiłem.
- Ale ja nie powinnam, przecież Ty jesteś tylko moim kolegą, ja...
- No już. - popatrzył mi prosto w oczy - Wszystko jest dobrze. Zrobiłaś to w przypływie radości i się nie gniewam. Uwierz w to.
- Dobrze. - wyszeptałam
- Grzeczna dziewczynka.

MIESIĄC PÓŹNIEJ

Już jutro ślub. Troszkę się boję. Powiedzieć czy nie powiedzieć? Zaryzykować czy ukrywać się z tym i cierpieć dalej? pytałam się. Postanowiłam poprosić o radę przyjaciółkę.
- Kochana, powiedz mi. Mam zaryzykować i powiedzieć Louis'owi co czuję? Teraz się waham i nie wiem co zrobić.
- Zaryzykuj, powiedz mu. Będziesz wiedzieć na czym stoisz.
- Ale ja się boję...
- Mam to za Ciebie zrobić?
- Nie, powiem mu podczas wesela. I mam nadzieję, że nic nie zepsuję tym wyznaniem.
- Dobrze będzie. Odezwij się jak wrócisz.
- Ok, dziękuję :*
[I.T.P.] po raz kolejny mi pomogła, dzięki niej wiem, że podjęłam słuszną decyzję. Teraz pozostało mi mieć nadzieję, że nie spełnią się najczarniejsze scenariusze tej sytuacji.
- [T.I.], pora spać. - zawołała moja mama
- Tak, już gaszę światło.
Zrobiłam tak jak powiedziałam mamie ale i tak nie mogłam zasnąć. W mojej głowie był tylko on. Widziałam jego oczy, czułam perfumy tak jakby był koło mnie. Z tą myślą oddałam się w objęcia Morfeusza. Rano obudził mnie telefon. No kto śmie się do mnie dobijać o tej porze wyszeptałam.
- Halo. - odebrałam telefon
- Hej. A co Ty taka smutna? - usłyszałam
- Nie smutna tylko niewyspana. Obudziłeś mnie.
- Przepraszam. - było słychać smutek w głosie Lou
- No już, nic się nie stało. I tak mama miała mnie zaraz obudzić.
- To dobrze. O której mam po Ciebie przyjechać?
- Koło 10.
- Ok, do zobaczenia.
I dopiero gdy się rozłączył dotarło do mnie jak mało mam czasu aby się zebrać. Opuściłam więc prędko łóżko i udałam się w kierunku kuchni. gdzie czekało na mnie pyszne śniadanko. Jak tylko opróżniłam talerz udałam się do łazienki. Szybko umyłam ciało i włosy, wysuszyłam je i ubrałam luźne ciuchy ponieważ spieszyłam się do fryzjera. W salonie fryzjerskim spędzę pewnie z godzinę ale za to fryzurę będę mieć śliczną. Potem zostanie ubranie się i zrobienie trwałego makijażu. Mam nadzieję, że wyrobię się z tym w godzinę.
- [T.I.], rusz się leniu. - krzyknął mój tata
- Idę już. Fryzjer nie zając, nie ucieknie.
- Ale Ty się nie wyrobisz.
- Nie prawda, właśnie wychodzę. - i zabrałam mu kanapkę
Po 55 minutach spędzonych w fotelu moja fryzura była gotowa. Romantyczna i delikatna. Wróciłam więc do domu i zastałam tam niespodziankę.
- Louis, co Ty tu robisz? - zdziwiłam się
- Przyjechałem troszkę wcześniej. Mam nadzieję, że się nie gniewasz.
- Nie, gdzież by. - uśmiechnęłam się
- To dla Ciebie. - chłopak wręczył mi bukiet herbacianych róż, moich ulubionych kwiatów.
- Dziękuję bardzo.
- Nie ma za co. Śliczna fryzura.
- Cieszę się, że Ci się podoba. A teraz muszę się ubrać więc przepraszam. - i udałam się w kierunku mojego pokoju
Tam zrobiłam makijaż i zaczęłam się ubierać lecz miałam problemy z sukienką. Postanowiłam więc poprosić kogoś o pomoc.
- Mamo, przyjdziesz mi pomóc? - zawołałam
Po chwili ktoś wszedł do pokoju lecz nie była to wołana przeze mnie osoba. Poczułam męskie perfumy.
- Twoja mama jest zajęta więc przyszedłem. - usłyszałam głos Lou - W czym Ci pomóc?
- Nie mogę zapiąć sukienki.
Od razu usłyszałam dźwięk zasuwania zamka i byłam gotowa.
- Dziękuję.
- Nie ma za co, ślicznie wyglądasz.
- Dzięki.
Stanęłam przed lustrem aby ubrać biżuterię. Tomlinson do mnie dołączył. Jego osoba znajdowała się za mną, nasze odbicia w lustrze...
- Ładnie razem wyglądamy. - powiedziałam
- To Ty ładnie wyglądasz. Ja się chowam w Twoim cieniu. - rzekł brunet
- Dziękuję ale troszkę przesadzasz. Ładne masz oczy.
- Dzięki. - speszył się
- [T.I.] musimy już jechać. - dotarło do mojego pokoju wołanie mamy
- Już idziemy. - zawołałam. - Poczekajcie w aucie, pojedziemy za Wami.
Spryskałam się jeszcze perfumami, zabrałam prezent i zeszliśmy na dół zamykając za sobą dom. Po chwili ruszyliśmy aby zdążyć na czas. Louis gdy tylko mógł patrzył w moją stronę, to było bardzo miłe. Ja cały czas myślałam o tym jak to będzie gdy mu wyznam co czuję i w pewnym momencie się rozpłakałam. Chłopak to zauważył i zjechał na pobocze. Wysiadł z auta, otworzył drzwi od strony pasażera, pomógł mi opuścić auto i mnie przytulił.
- Co się stało? - zapytał zmartwiony
- Nic. - szlochałam
- No już, nie płacz. - odsunął mnie od swojego ciała i otarł łzy - No i widzisz jak ślicznie się uśmiechasz. - mówił gdy podążał w kierunku miejsca dla kierowcy
Z myślą, że wszystko będzie dobrze uśmiechałam się przez resztę drogi. Gdy tylko zaparkowaliśmy mama zaczęła wypytywać co się stało. Powiedziałam jej, że źle się poczułam ale, że teraz wszystko jest w porządku. Uwierzyła w to i nie dopytywała się więcej. Louis dołączył do mnie i złapał mnie za rękę. Dodało mi to otuchy i pewności siebie. Weszliśmy po chwili do kościoła aby oczekiwać tam na parę młodą. Po 5 minutach pojawili się. Wyglądali prześlicznie. Panna młoda miała białą, długą i skromną suknię a pan młody czyli mój kuzyn miał czarny frak. Widać było jak bardzo się kochają. Przez głowę przeszła mi myśl kiedyś będę tak wspaniale wyglądać z Lou, będziemy przyrzekać sobie wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz, że nie opuścimy się aż do śmierci. Wywołało to u mnie jeszcze większy uśmiech. Po zakończonej ceremonii podjechaliśmy pod pięknie przystrojony dom weselny. Po przywitaniu nowożeńców przez rodziców udaliśmy się na salę. Po wzniesieniu toastu przyszedł czas na wręczanie prezentów. Złapałam więc mojego towarzysza za rękę aby ustawił się wraz ze mną w kolejce. Mój kuzyn od razu wypytywał czy Louis to mój chłopak więc wyprowadziłam go z błędu. Powiedział mi, żebym się nie ukrywała ale ja udawałam, że go nie usłyszałam i zamieniłam się miejscem z Tomlinsonem aby złożyć życzenia wybrance żonie mojego kuzyna. Ona również wspomniała coś o relacji pomiędzy mną a chłopakiem ale również nie zwróciłam na to uwagi. Pociągnęłam chłopaka ze rękaw i zajęliśmy miejsce koło moich rodziców. Brunetowi nie podobało się to za bardzo ale nie mieliśmy innego wyjścia żeby nie musieć od razu się tłumaczyć, że nie jesteśmy razem. Choć i tak nie unikniemy tego.

DWIE GODZINY PÓŹNIEJ

Wesele już na dobre się rozkręciło a każdy z mojej rodziny wie, że Lou to tylko mój przyjaciel. Gdy była chwila przerwy przypomniało mi się, że miałam chłopakowi coś powiedzieć. Poprosiłam go aby wyszedł ze mną na pole. Zgodził się. Gdy tylko znaleźliśmy się na zewnątrz i usiedliśmy na ławce zaczęłam mówić
- Louis, ja muszę Ci coś powiedzieć. Tylko się nie denerwuj, proszę Cię.
- No dobrze, słucham.
- Bo ja się...Ty...zakochałam się.
- To wspaniale.
- W Tobie się zakochałam.
- Ale ja Cię nie kocham, jesteś dla mnie tylko koleżanką.
- Spoko, rozumiem. Wiedziałam, że tak będzie. Idź się bawić a ja idę się przejść.
- Tylko nie zrób żadnej głupoty.
- Nie powinno Cię to interesować. Przecież jestem TYLKO KOLEŻANKĄ.
- Przepraszam.
- W dupę sobie to przepraszam wsadź. Zejdź mi z oczu i to natychmiast. - powiedziałam. A moje serce krzyczało przytul mnie głupku.

GODZINĘ PÓŹNIEJ
PERSPEKTYWA LOUIS'A

Wyznanie [T.I.] bardzo mnie zaskoczyło. Ja nie wiedziałem, nie przypuszczałem, że ona może się we mnie zakochać. I jeszcze jej reakcja na to co powiedziałem. W sumie to się nie dziwię. Tylko martwię się bo jeszcze nie wróciła. Mam nadzieję, że zaraz się pojawi i jakoś się dogadamy, nadal będziemy się przyjaźnić. Nie chciałbym stracić takiej koleżanki bo jest ona wspaniałą osobą. Próbowałem alkoholem wybić sobie z głowy martwienie się o nią lecz nie udawało mi się to. Gdy sięgałem po kolejny kieliszek wódki koło mnie pojawiła się [T.I.]. Przytuliła się do mnie i powiedziała
- Przepraszam. Czy jest szansa żebyśmy dalej się kolegowali? Zależy mi na tym.
- To ja Cię przepraszam, mogłem Cię zatrzymać. I chcę dalej się z Tobą przyjaźnić bo jesteś wspaniałą osobą.
- Dziękuję.
Wesele minęło nam bardzo szybko. [T.I.] cały czas była smutna i obwiniałem siebie o to. Pozostało mi tylko mieć nadzieję, że smutek i rozczarowanie ustąpi miejsca radości, tak jak było to wcześniej.



Przepraszam dziewczynę dla której jest ten imagin z całego serca, że tak długo go pisałam. Ale wiesz, miałam pewne nie za fajne sytuacje które to spowodowały. Udało mi się jednak dokończyć tego imagina szybciej niż się tego spodziewałam i mam nadzieję, że się Wam spodobał. Proszę Wam o komentarze bo chciałaby wiedzieć ile Was jest, ilu mam czytelników. 

wtorek, 31 grudnia 2013

Liam







Nie mogę, nie potrafię. Tak strasznie ciężko mi bez niego. Nie widziałam go już od 7 dni, nie odzywa się od dwóch. Brak mi go, tego uśmiechu, tych oczu, tych perfum. Tak bardzo go kocham ale on o tym nie wie. Kiedyś mu to powiem. I pewnie nastąpi to szybciej niż mi się wydaje bo ja już tak dalej nie mogę. Codziennie myślę o nim, martwię się. A on po prostu się nie odzywa. Czemu on mi to robi? Czy nie rozumie jak bardzo to boli? Sam daje mi sprzeczne sygnały. Martwi się o mnie, troszczy się, myśli o mnie czasami ale przychodzą takie dni kiedy ja dla niego nie istnieje. Nawet nie wiecie jak to boli. Widzieć bardzo ważną osobę dla nas traktującą nas jak powietrze. Siedzi on w moich myślach 24 godziny na dobę, śni mi się już z tej tęsknoty. Najgorsze jest to, że nie wiem czy on żyje. Gdybym wiedziała, że wszystko jest dobrze tylko nie chce ze mną gadać byłabym spokojniejsza. A tak boję się o niego bo miewał on różne myśli, niektóre bardzo głupie. I jeszcze ma doła od kilku miesięcy po tym jak dziewczyna z nim zerwała. Zawsze przy nim byłam, wspierałam i teraz też się martwię. Mam nadzieję, że niedługo się odezwie, przeprosi za swoje zachowanie i się wytłumaczy.

DZIEŃ PÓŹNIEJ

No i się odezwał. Napisał
"Spróbuj przez kilka dni pic codziennie to pogadamy czy będziesz myśleć o gadaniu ze znajomymi czy o tym  żeby umrzeć ;)"
Odpisałam mu
"Ja się martwiłam o Ciebie i cały czas się martwię bo mam wrażenie, że coś niedobrego się z Tobą dzieje."
Liam na to
"No to dobrze Ci się wydaje. Do tej pory był luz bo piłem i się nic nie martwiłem. A teraz już do sylwestra koniec z piciem i cały czas z rodziną :("
No tak, nie wspomniałam Wam, że Payne ma problemy z ojcem. Jest on wybuchowy, próbuje wszystkimi rządzić. Ogólnie nie jest za fajnie. I martwi mnie jego zachowanie bo nie można przecież topić smutków w alkoholu, to nic nie da. Ja się tylko będę o niego martwić bo go kocham. Całe moje serducho należy tylko do tego głupka. A on się tak bezmyślnie zachowuje. Przemyślałam sobie całą tą sytuację przez noc bo jak zwykle nie mogłam spać. Postanowiłam zaoferować mu moją pomoc. Napisałam więc
"Jakbyś nie chciał siedzieć w domu albo jakbyś czuł, że potrzebujesz z kimś pogadać to daj znać, do mnie zawsze możesz przyjechać i postaram się pomóc."
Byłam bardzo ciekawa jego reakcji. Gdy tylko przeczytałam jego wiadomość miałam ochotę skakać ze szczęścia. Było w niej
"A przyjmiesz mnie 31 grudnia na kilka godzin?"
No i co mam Ci odpisać, to chyba oczywiste. Wystukałam więc na klawiaturze
"Jeżeli tylko chcesz to możesz wpadać, nawet na cały dzień ;)"
"No to do zobaczenia :D" pojawiło się za chwilę na ekranie
Cieszyłam się teraz jak małe dziecko. On, misiak mój kochany, przyjedzie do mnie i spędzi w moim mieszkaniu kilka godzin. Ten rok zakończy się dla mnie wspaniale. Po godzinie dotarło do mnie, że mam dwa dni na bardzo dokładne posprzątanie całego mieszkania. Włączyłam więc moje radio i w rytm muzyki, podśpiewując pod nosem sprzątałam. Skończyłam nad ranem, całe mieszkanie lśniło a ja padałam z nóg. Podążyłam więc do łóżka. Spałam przez jakieś 5 godzin, obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości tekstowej
"Na pewno nie będę Ci przeszkadzać?"
Ten Liam naprawdę czasami martwi i przejmuje się za bardzo, szczególnie wtedy, kiedy jest to niepotrzebne.
"Nie będziesz mi przeszkadzał. I nie próbuj odwoływać swojego przyjścia bo będzie mi smutno."
"Ok, nie chcę żebyś była smutna."
I znowu po przeczytaniu wiadomości od bruneta szczerzę się jak głupia do telefonu. Naszła mnie myśl, że trzeba jakoś ten czas zorganizować więc udałam się na zakupy. Zakupiłam wszelkie produkty potrzebne do zrobienia Rafaello, które już tak dawno obiecywałam chłopakowi. Jak się zgodzi to zrobimy je razem, przynajmniej się do czegoś przyda. Oczywiście nie Rafaello tylko wizyta chłopaka. Muszę mu przecież jakoś ten czas spędzony w moim mieszkaniu zorganizować.

31 grudzień, godz. 12.00

Dziś jest ten dzień, który spędzę z Liam' em. Trochę się tego obawiam bo nie spędzaliśmy wcześniej tyle czasu w swoim towarzystwie. I na początku pewnie będzie troszkę dziwnie, ale jestem pewna, że jak się rozkręcimy to czas szybko nam zleci. Ubrałam się w czarne rurki i beżową bluzkę z Myszką Miki. Zrobiłam lekki makijaż, spięłam włosy i gdy tylko skończyłam do drzwi ktoś zapukał. Był to nie kto inny tylko Li.
- Ty tu tak sam, bez niczyjej pomocy dotarłeś??
- No wiesz co, takim pytaniem mnie witać.
- Głupio wyszło, przepraszam. I wchodź, nie będziesz przed drzwiami sterczał jak głupi. - uśmiechnęłam się
- Na początku mam do Ciebie pytanie.
- Słucham.
- Czy mógłbym razem z Tobą spędzić Sylwestra? Nie chcę jechać do domu ze względu na ojca.
- Rozumiem. I jak chcesz to możemy razem ten dzień spędzić, będzie mi bardzo miło.
- Uff, to dobrze. - sięgnął po plecak - Mam tu coś na rozluźnienie. - uśmiechnął się
- Ok. A ja mam dla nas zadanie do wykonania. - Payne się skrzywił - Zaplanowałam robienie Rafaello.
- Takie rzeczy to ja mogę robić.
- To chodźmy do kuchni póki jesteśmy trzeźwi.
- Dobrze, będziemy mieli co zajadać.
Przy robieniu słodyczy fajnie się bawiliśmy. Przy okazji nabałaganiliśmy w kuchni więc Liam to posprzątał. Zajęła nam ta "zabawa" dwie godziny więc pozostało jeszcze sporo czasu do północy. Ja siedząc na sofie zasnęłam opierając głowę o ramię chłopaka. Muszę przyznać, że było mi bardzo wygodnie. Po pewnym czasie obudził mnie głos, ktoś mówił moje imię.
- O co chodzi? - zapytałam nie otwierając jeszcze oczu
- Miałaś zły sen. Krzyczałaś. Martwiłem się więc postanowiłem Cię obudzić. - tłumaczył się brunet
- Dziękuję bardzo. - przytuliłam chłopaka
- Nie ma za co. - uśmiechnął się i popatrzył się tymi ślicznymi, brązowymi oczami w moje. Sama nie wiem czemu ale oblizałam. Li to zauważył i zaczął się do mnie przybliżać. W pewnym momencie jego usta musnęły moje. Odsunął się gwałtownie jakby chciał uciec. Złapałam go za rękę, popatrzyłam prosto w oczy i powiedziałam
- Nic się nie stało, spokojnie. Tylko powiedz mi, dlaczego to zrobiłeś?
- Bo ja...Ty...ja się zakochałem w Tobie. - wydukał
- Naprawdę?? - zdziwiłam się
- Tak. - jego uśmiech zniknął
Usiadłam na jego kolanach, popatrzyłam w oczy, zbliżyłam się do ucha i wyszeptałam
- Też Cię kocham.
W jego oczach pojawiła się radość. Objął mnie i zaczął całować. Gdy tylko odsunęliśmy się od siebie powiedziałam
- Możesz mnie uszczypnąć?
- Dlaczego??
- Bo czuję się jak we śnie. - chłopak się zdziwił - kocham Cię już od roku. I miałam Ci już to powiedzieć niedługo bo to uczucie mnie zabijało. Zazdrość, tęsknota... Nie było to przyjemne.
- Rozumiem skarbie, ale teraz już tak nie będzie. Teraz będę zawsze przy Tobie, obiecuję. - popatrzył na mnie - Ej, nie płacz.
- To z radości i szczęścia. - uśmiechnęłam
- Takie łzy jeszcze jakoś stoleruję. - zaśmiał się

Tego Sylwestra spędzamy razem, szczęśliwi i zakochani po uszy. Wszystko nabrało teraz barw, przy nim życie jej inne, lepsze i nie wyobrażam sobie teraz życia bez Liam' a.

Mam dla Was taki nietypowy jak dla mnie imagin, nie pisałam jeszcze czegoś takiego. Mam nadzieję, że się spodoba. A te rozmowy po części wzięłam z mojego snu a po części z rozmów, które odbyły się pomiędzy moim przyjacielem a mną.

Przy okazji chciałabym Wam życzyć szalonego, niezapomnianego Sylwestra oraz spełnienia marzeń i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :* A wszystkim piszącym dużo weny <33