niedziela, 13 października 2013

O pewnej głupiej dziewczynie i jej rozśmieszaczu.

Teraz kilka słów wyjaśnienia.
Pewnie zastanawiasz się o co chodzi z tym tytułem. Ten imagin będzie o mnie o moim koledze z roku. Opisze poniżej jak złą interpretacją czyjejś wiadomości można zniszczyć swoje szczęście.




Tak więc poznaliśmy się 1 października 2012 roku. Ja i Michał studiujemy na tym samym kierunku. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać po tym jak wstawiłam na fb obrazek o treści „Jakby mnie kiedyś naszła głupia myśl żeby obciąć włosy to macie mnie powstrzymać”. Znaliśmy się 3 miesiące a on napisał komentarz  „No to ja się podejmuję tego zadania :-D” I od tego czas zaczęliśmy regularnie ze sobą rozmawiać. Stał się dla mnie jak starszy brat, którego nie mam. Można by nawet powiedzieć, iż jest moim przyjacielem. I gdy zauważył, że często udaje mu się wywołać uśmiech na mojej buzi to nazwał się rozśmieszaczem. Spełnia on swoją rolę bardzo dobrze. A ja przez swoja głupotę dnia 12 października 2013 roku mogłam wszystko zepsuć. Miałam doła i napisałam do niego bo miałam nadzieję, że mi pomoże. Zaczęłam mu pisać, że się do niczego nie nadaję a Michał cały czas zaprzeczał. W pewnym momencie napisałam „A i jak twierdzisz, że moja opinia jest błędna to musisz mnie przekonać o tym, że Twoja jest ta lepsza i prawidłowa.” I teraz już wiem ,że bardzo źle zrobiłam. Chłopak na to odpisał, że jestem jak jeden z wykładowców z roku. Każę mu wszystko udowadniać. Zamiast potraktować to jako żart uznałam to za obelgę i się na niego wkurzyłam. „Fajnie wiedzieć. I teraz już nie musisz mi tego udowadniać. Bo i tak Ci nie uwierzę.” Chłopak nieświadomy, iż ja jestem zła napisał „Prawda, nic Ci nie muszę udowadniać bo sama doskonale musisz sobie zdawać sprawę jaka jesteś zajebiście fajna” To miłe co napisał ale ja już byłam na niego wściekła za poprzednią wypowiedź i postanowiłam nie odpisywać na jego wiadomości aby pokazać mu jak bardzo mnie zranił. Michał zorientował się, że coś jest nie tak i napisał „ej...nie obraziłaś się chyba” Później się pojawił jeszcze wiadomości o treści „Chyba jednak tak. Ale nie masz o co”. Postanowiłam więc odpisać aby rozjaśnić mu trochę sytuację. „”Obraziłam się” to nie jest dobre określenie. Bardziej się zawiodłam bo zaufałam Ci, opowiadam o swoich problemach a Ty raz na jakiś czas za pomocą słów ranisz i to bardzo.”. A Michał jak to chłopak odpisał „nie rozumiem”. Tak więc dotarło do mnie, że muszę jaśniej się wyrażać. Pojawiła się wiec wiadomość „No to się teraz troszkę rozpiszę. Może ułatwi Ci to zrozumienie. A jeżeli będą jakieś literówki lub stylistyczne błędy to przepraszam ale łzy utrudniają pisanie. Wczoraj mnie obraziłeś i uniosłeś się gniewem nawet nie wiem na jakiej podstawie. Choć nie, przepraszam, że cokolwiek od Ciebie wymagam lub o coś Cię proszę. Mogłeś mieć gorszy dzień i to rozumiem ale żeby od razu się na mnie wyżywać. I jeszcze jakiś czas temu też sprawiłeś mi przykrość. Wybaczyłam Ci ale straciłeś tym zachowaniem troszkę mojego zaufania. To boli jak osoba, której zaufałam czasami traktuje mnie jak natrętną osobę, która ma się zamknąć. Pewnie przejdzie Ci przez myśl, że przesadzam. Ale wiesz jaką mam sytuację i, że najzwyczajniej w świecie sobie nie radzę. I Ty jesteś czasami wsparciem. Ale przychodzą takie chwile kiedy słowami wymierzasz cios, który bardzo boli.” Na odpowiedź czekałam 5 godzin. I czas ten bardzo mi się dłużył. Lecz w końcu odpisał „Przepraszam, nie chciałem Cię urazić. Po prostu nie jesteś pierwszą osobą, która mi się zwierza w ten sposób...że jest do niczego i wgl. I czasem mnie to denerwuje bo całkowicie mija się to z prawda. Bo nie rozumiem jak można mieć o sobie tak niskie mniemanie. I w większości takich przypadków denerwuje się głównie na siebie. Bo nie jestem jakiś tam wygadany...ciężko sobie radze w sytuacjach poważnych, nie wiem jak się zachować. Staram się jakoś podbudować, raz uprzejmie a raz walnąć w stół bo myślę, że to może coś pomoże. Chce pomagać ale często nie widzę skutku wiec staram się coś zmienić, obrać inną taktykę. Nie miałem gorszego dnia, przynajmniej gorszego niż normalnie więc nie jest to dla mnie usprawiedliwieniem. Jedynie to co napisałem wyżej. Przepraszam” Popłakałam się jak to przeczytałam i poczułam się winna bo ta de facto nie powinnam tak postępować. Gdy już się uspokoiłam napisałam „Ja też przepraszam. Miałam gorszy dzień i zamiast wziąć jedna wypowiedź to przyczepiłam się do niej. Teraz wiem, że źle zrobiłam i jest mi głupio. Mogłam się przymknąć i nie wypominać Ci tego. I nie pisz już tych smutnych minek. Bo mam jeszcze większe wyrzuty sumienia, że tak a nie inaczej się zachowałam. Wybaczysz mi?”. Boję się, że zniszczyłam naszą relację. Czekam niecierpliwie na to co mi odpisze i mam nadzieję, że uda nam się pogodzić bo bez niego moje życie nie będzie takie samo. 

4 komentarze:

  1. 12 października to wyjątkowy dla mnie dzień. Mam nadzieję, że wasza relacja się nie schrzani. Powodzenia ci życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooh jej meeega ;D
    I urokiem jest że oparte n faktach.
    Świetne ;>
    Pozdrawiam Bella♥

    zapraszam na:
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku. Nie sądziłam się, że spodoba się komuś coś co pisałam wkurzona na siebie ze łzami w oczach i z myślą, że wszystko zepsułam.

      Usuń